Gdy dostałam propozycję pracy w Toruniu, od razu ją odrzuciłam. Powiedziałam co prawda o tym mężowi, ale chyba tylko po to, by się pochwalić. Jednak reakcja mojego Michała zaskoczyła mnie i dała do myślenia. Czemu mielibyśmy się jednak nie przeprowadzić, nie spróbować i nie poznać czegoś nowego?

Najlepszy pomysł na rodzinne spędzenie czasu

najlepsze atrakcje w toruniuNie znałam Torunia i nie miałam pojęcia, czym w ogóle miałby mnie zachęcić. Z ciekawości zajrzałam do komputera  wyszukałam najlepsze atrakcje w toruniu. Doszedł do mnie mój mąż i też zaczął się przyglądać wynikom. Pytanie tylko: dla kogo te atrakcje? Najlepsze dla mnie niekoniecznie będą najlepszymi dla mężczyzny. Tym bardziej, że planowaliśmy w niedługiej przyszłości mieć dziecko, więc atrakcje również miało mieć zapewnione jemu. Na początku sceptyczna, powoli zaczęłam odkrywać to, co ma w sobie to Kopernikowe miasto. Wiadomo, że fajnie się ogląda zabytki, muzea i wystawy, ale nie robi się tego regularnie w jednym miejscu. Dlatego oprócz tego znalazłam jeszcze na wszelki wypadek nocne atrakcje dla nas, ogród zoobotaniczny na niedzielne wypady, motoarenę dla męża i właściwie okazało się, że atrakcji jest mnóstwo i przynajmniej przez rok miasto nie ma prawa nam się znudzić. Albo je pokochamy, albo zwiedzimy wszystko i zmienimy miejsce zamieszkania. Trzeba było spróbować choćby dla tych rzeczy, które mieliśmy już spisane na kartce do obejrzenia. Następnego dnia zadzwoniłam do pracodawcy, którego ofertę na początku odrzuciłam. Na szczęście zależało nam obojgu na współpracy, więc podjęliśmy temat zatrudnienia.

Jakoś tak się wydarzyło w moim życiu, że od tego czasu minęło parę ładnych lat, a ja nadal codziennie mijam Dwór Artusa. Nie sądziłam, że miasto może tak zaskoczyć. Niepozorne, niby niewyróżniające się, a tu proszę. Lubię, gdy coś mnie zaskakuje, tak jak w tym przypadku. I lubię, gdy mój mąż nie pozwala mi podejmować złych decyzji.